Gdyby jutra miało nie być.
Witam
Dzisiaj jest mój dobry dzień. Miło jest to komunikować już w pierwszym zdaniu. Zaczynam się lepiej czuć. Piję nawet sok pomidorowy, którego wcześniej nienawidziłam- w celach zdrowotnych ;). Przyjmuję żelazo, jem zdrowsze rzeczy i powoli mój organizm się normuje.
Zaliczyłam wejściówkę z fizjologii, co jest dość sporym osiągnięciem, bo mało osób ją zaliczyło. Nauczyłam się wykładów z biofizyki i jednego ćwiczenia. Pozostało mi zgłębić literaturę Pana Jaroszyka i opanować, a raczej przypomnieć dwa ćwiczenia. Mam nadzieję,że to wystarczy żeby w końcu zdać i mieć to z głowy. Byle do piątku.
W czwartek może przejdę się na dyżur nocny do szpitala, jak wszystkiego się nauczę i będę na siłach. Chociaż z drugiej strony nie wiem czy to znowu taki dobry pomysł, bo mogę mieć obniżoną koncentrację na poprawie. Jeszcze pomyślę jak postąpię.
Moje pudełeczko ze sprzętem medycznym powoli się napełnia. Niedługo będę mogła zrobić u siebie gabinet zabiegowy ;)
Ścięłam dzisiaj trochę włosy,bo miałam suche końcówki. Teraz wyglądają o wiele zdrowiej. Posmarowałam je również na noc odżywką bez spłukiwania żeby się zregenerowały jeszcze bardziej.
Na wakacje muszę znaleźć jakąś pracę żeby zarobić na kurs scenariopisarstwa na Warszawskiej Filmówce. Kosztuje on ok 7 tys. i nie chcę narażać rodziców na takie koszta. Mam nadzieję, że mi się uda coś pokombinować, chociaż niewielką część.
Teraz zrobiłam sobie przerwę od nauki i za chwilę będę powtarzać.
Za równo miesiąc są moje urodziny. Już dwudzieste. Czas szybko leci.